Jak wybierać czyli czego chcę?

O wyborze i decyzji

Listopad 3, 2014 • Psychologia, szczęście i życie w Ameryce • Views: 1520

Dlaczego czasem tak jest, że nawet trudny wybór okazuje się łatwy, a ten z pozoru łatwy, dostarcza tyle dylematów? Może sedno sprawy tkwi w pytaniu: Czego chcę? Dotyka to sfery naszego dialogu wewnętrznego i stawianych pytań samemu sobie. Trudno jest oszukać samego siebie. Jeśli wiemy, czego naprawdę chcemy, to łatwiej nam podjąć właściwą decyzję.

W swojej świetnej książce „Paradoks wyboru”, profesor Schwartz uważa, że każdą dobrą decyzję cechuje pewien psychologiczny porządek. Tworzy plan dość prosty, ale konkretny i skuteczny, który mądrze stosowany pomaga w wielu decyzjach. Plan owy składa się z poniższych punktów:

  • Ustalenia celów
  • Oceny ważności celów
  • Propozycji szans i perspektyw
  • Oceny każdej z nich z osobna
  • Wyboru najlepszej opcji

Wzrost możliwości to dłuższy proces decyzyjny, który z radości podjęcia finalnego kroku, może stać się przykrym ciężarem. Stosowana powyżej wskazówka (plan o pamiętaniu o wyznaczonym celu) nie jest panaceum na wszystko, ale narzędziem, który ma nam przyjść z pomocą. I ustrzec przed nadmiarem, od którego może boleć głowa.

Profesor uważa, że paleta wyborów i spektrum decyzji może zmienić nas z osób wybierających w osoby zbierające.

Osoba wybierająca myśli aktywnie o wielu opcjach przed dokonaniem decyzji. Szuka najlepszego rozwiązania, upatrując nawet skutki krótko- i długoterminowe. Świadomie i rozważnie dokonuje konkluzji, a jeśli nie znajdzie słusznej alternatywy, sama ją stworzy.

Osoba zbierająca działa inaczej. W nadmiarze wyboru nie bierze udziału. Robi krok i ma nadzieję, że będzie dobrze. Podejmuje decyzje i przechodzi do ofensywy czyli działania.

Zatem można wybierać i zbierać, ale co z naszą zwykłą nicią sympatii do kogoś (czegoś) przy wyborze, to przecież także ma znaczenie? Czy na przykład coś nam smakuje albo napawa obrzydzeniem? Potrafimy przecież rozróżnić czy jest nam dobrze, czy źle. Znamy wtedy siebie, bo działa w nas „użyteczność doświadczana”. Ale aby do tego dojść, trzeba podjąć szereg wcześniejszych decyzji.

Wybierając restaurację, robimy to pod wpływem naszych oczekiwań i ich wpływu na nasze samopoczucie. Wszystko, więc działa z „użytecznością oczekiwaną ”.

Co z tego wynika? A mianowicie to, że przyszłe wybory będą oparte na pamięci o doświadczeniach z przeszłości, czyli „użyteczności zapamiętanej”. Użyty przykład z restauracją celnie obrazuje „użyteczność”, ale w jej miejsce można wstawić nie tylko miejsca, ale i rzeczy, idee, cele, myśli i obiekty różnej rangi.

Ciąg dalszy wybornych wyborów i decyzyjnych decyzji nastąpi na blogu na pewno. Tymczasem życzę owocnych wyborów, których cena nie będzie nadmiernie eksploatować naszego mentalnego portfela. Oczywiście polecam lekturę „Parodoks wyboru”aby z wyborem stać jeszcze bardziej za pan brat.

Photo attribution: Joana Coccarelli / CC BY 2.0 

Tagi:,

  • elvirus

    Trudność wyboru. Podoba mi się ten artykuł, zwłaszcza pytanie Czego ja chcę???

    • kasicablog

      Życie to kwestia wyboru, a więc jak wiele zależy od nas (jak wiele także nie) i jak jedna decyzja może wpływać na kolejne… Ważne aby było więcej wyborów, które przyniosą zadowolenie, albo zachęcą do przemyśleń, zmiany i nowych kroków. Czego ja chcę – to ważne pytanie, które czasem może długo z nami maszerować i towarzyszyć nam w ważnych, jak i nie, sprawach. Życzę dobrych decyzji i jeszcze lepszych wyborów:) Pozdrawiam pozytywnie!