Zrobię to jutro czyli wielka siła prokrastynacji!

Prokrastynacja

Wrzesień 22, 2014 • Motywacja, Psychologia, szczęście i życie w Ameryce, Sukces • Views: 3917

„Nie chcę o tym teraz myśleć. Pomyślę o tym jutro”. Scarlett O’Hara mogłaby być matką prokrastynacji. Zrobię to jutro, popularne niczym angielskie I’m fine. Brzęczy w uszach co rusz słyszane, a niewypowiedziane zaśmieca umysł. Przekładanie, zmienianie, odkładnie i tak w koło Macieju. Efektów brak, termin się przesuwa, szef się złości, ktoś przypomina o terminach, a w głowie chaos i stare „dobrze, dobrze, zrobię to jutro”.

Procrastinatio z łaciny oznacza odroczenie i to by się zgadzało. Nie teraz, może później, jutro,.. Oficjalnie to patologiczne zjawisko odkładania i zwlekania na później, a nieoficjalnie przez laików nazywane jest lenistwem, nieróbstwem i obijaniem się. Może zaatakować każdego i wszędzie, czyli w każdej dziedzinie życia pozostawia ślady. Może być rodzajem ucieczki przed decyzją, długotrwałego rozmyślania, czy czekaniem na Godota. Bywa, że jest fałszywą strategią, która daje rzekome dobre samopoczucie. „Nicnierobienie” na chwilę pozwoli poczuć się lepiej i dłużej może chronić błędne poczucie własnej wartości.

Z kim się przyjaźni? P jak prokrastynacja i p jak perfekcjonizm żyją po sąsiedzku i bardzo dobrze się znają. Pierwsza odkłada na później, a drugi nadal szlifuje doskonałości wiecznie niedoskonałe. W konsekwencji u pierwszej, jak i u drugiego, efektów brak, cel nieosiągnięty i wynik wciąż zerowy.

Brak orientacji na przyszłość powoduje zatrzymanie się w czasie. Odłożenie rzeczy ważnych na przyszłość daje pozorne bezpieczeństwo, a unikanie odpowiedzialności przed decyzją to złudny spokój. W sidłach perfekcjonizmu zawsze jest tylko dobrze, bo i tak nic nie może być perfekcyjne. Prokrastynacja jest sposobem na życie i brakiem podejmowania decyzji oraz kiepską organizacją czasu własnego. Jest zasłoną dymną lęku przed porażką i perfekcjonizmem. Dla pewności można zapytać samego siebie, albo w zaufanym towarzystwie odpowiedzieć na głos na pytania: Dlaczego odwlekam i jakie emocje temu towarzyszą? Siebie trudno oszukać, a takie pytanie wprost może być rodzajem przyznania, powiedzeniem głośno, albo przyznaniem się, że właśnie zwlekanie daję chwilową ulgę. Prokrastynacja ograniacza w pewnym stopniu wolność, bo niby daje dużo czasu na działania zastępcze, ale kumuluje napięcie związane z działaniem właściwym.

Gdzie można spotkać prokrastynację?

Już w domu rodzinnym i w szkole. Tu przywędrowała i za nic nie chce odejść. Chodzi od klasy do klasy, puka od drzwi do drzwi i zostaje, często na długo. Panoszy się bardzo i lubi rządzić, a gdy kilka razy obejmie władze, potem nie chce zdać korony. Tak od szkoły, do szkoły, potem zdobywa uniwersytety i zaprzyjaźnia się z żakami na siłę. Jest wścibska, pewna siebie i lubi władzę absolutną. Dalej opuszcza akademickie mury i stąd udaje się do urzędów, biurowców i innych gabinetów wszelkiej maści, gdzie mogłaby się wykazać. Tam gdzie praca wre jej nie wpuszczają, bądź sama omija te placówki. Gdy widzi dla siebie potencjał, atakuje znienacka, a potem zajmuje kolejne gabinety i zaczyna się proces uzależniania od siebie. Traktuje swych żywicieli jak poddanych i zmusza ich do działania według jej schematów. Poza szkołą i pracą stara się sterować także wieloma innymi decyzjami i właściwie je utrudniać. Jest w tym doskonale doskonała i nie zamierza odpuścić. Potrafi popsuć każdą decyzję i taki ma w tym cel: wstrzymać decyzyjność na tak długo, jak długo się da.

Kto lub co steruje prokrastynacją? Lęk! Co jest przyczyną? Zaburzenia osobowościowe, depresyjne i lękowe.

Zatem jak sobie z nią radzić? Jak zarządzać sobą w czasie? Od czego zacząć?

1. Warto stworzyć plan działania.

Restrykcyjny, ale wykonalny, gdzie sztywne ramy czasowe planują dzień, godzina po godzinie. Planowanie dnia, to planowanie i czasu pracy, i czasu wolnego. W ramach planu pomocniczego do pracy, zwłaszcza w zawodach gdzie samemu jest się dla siebie szefem, warto stworzyć określone godziny pracy (od-do) z zaplanowaną z zegarkiem w ręku przerwą.

2. Dodać do tego planu nagrody za wykonanie planu (zgodnie z instrukcją).

Nagrodą po wykonaniu określonej pracy w czasie mogą być np. ulubione rozpraszacze: muzyka, internet, prasa, przekąska, telefon, itp. Nie chodzi tu o manifestacje wielkich nagród, ale rodzaj odroczenia rzeczy które lubimy robić, a które często nie pozwalają nam pracować. Dobrze by było także wyciszyć uwagę na inne bodźce. Dla jednych może być to uporządkowane miejsce pracy, dla innych wyłączona poczta czy portale społecznościowe.

3. Działać po trochu, powoli, na raty przyzwyczajać się do wysiłku i sukcesywnie codziennie wyrabiać nawyki.

Nie od razu Kraków zbudowano, stąd należy też umiarkowanie zwalczać prokrastynera. Zacząć małymi krokami, np. od kilkunastu minut pracy, do godziny, a potem tylko dłużej działać. Każde zadanie czy projekt ma swoje ramy czasowe, a jeżeli to za mało, to warto wystartować trochę wcześniej, aby na metę zdążyć ze wszystkimi (albo być pierwszym).

4. Pamiętać o celach, jaki jest kierunek działania i gdzie (w jakim punkcie) aktualnie jestem.

Tutaj warto odnieść się do perspektywy czasowej, o której mówi sława psychologii, profesor Philip Zimbardo. Ważna jest w działaniu perspektywa czasowa, a w przypadku odkładania na zaś, warto dążyć do pewnej równowagi czasowej. Orientacja powinna skierowana być na przyszłość, wtedy łatwiej budować drogę do celu. Psychologiczne poczucie czasu może służyć na korzyść przyszłości lub nadmiernie trzymać się przeszłości.

5. Na koniec, dla chętnych polecę matrycę (macierz) Eisenhowera o ważności celów.

Jest prosta, ale dobrze wykonywana działa skutecznie i mobilizuje do akcji. Macierz zawiera cztery ćwiartki, a podział zadań jest nastepujący: zadania ważne i pilne; zadania mało pilne, ale ważne; zadania pilne, ale nie ważne;  zadania nie pilne i nie ważne. Nie ma przymusu stosowania tej metody, ale jest to narzędzie, które przetrwało lata historii i dla wielu służyła jako dobry przykład organizacji zarządzania sobą w czasie.

Prokrastynacja na początku może być o tyle błaha, że właściwie niezauważalna poza nazywaniem jej lenistwem. Z czasem gdy nasila się lęk, potrzebna może być już pomoc specjalisty i praca nad własnymi przekonaniami. Lęk może zacząć paraliżować, a narastająca fobia społeczna realnie przeszkadzać w życiu. Czynne działanie (w temacie, a nie poboczne robienie zakupów, sprzątanie domu czy czytanie książki), dobre planowanie i zarządzanie czasem, a właściwie sobą w czasie może uchronić przed silną prokrastynacją. Niektórzy dalej będą zwać ją lenistwem, inni poznają moc tego zjawiska i lęku jaki za tym stoi.

Życzę sobie i Wam Czytelnicy, aby wici prokrastynacji nas nie dopadły. Małe lenistwo, ale z akcentem na słodkie, jest rodzajem pewnego odpoczynku i psychicznego relaksu, w prokrastynacji zaś taki spokój ducha rzadko się zdarza. Czas tutaj może być naszym głównym wrogiem, ale i najbliższym przyjacielem, i to my zdecydujemy, po której stronie barykady ustawimy nasz budzik.

Photo attribution: Hartwig HKD via flickr / CC BY-ND 2.0

Tagi:

  • Pingback: To nie bajka, a nazywa się prokrastynacja! - KasicaBlogKasicaBlog | Blog o psychologii()

  • Jeśli przyjąć, że prokrastynacja może wynikać z obawy przed tym, że wykonamy zadanie niedostatecznie dobrze, nieperfekcyjnie, gorzej niż inni, to jako klucz do jej przezwyciężenia możemy uznać samoakceptację. Jeśli zaakceptujemy siebie takimi jakimi jesteśmy i wykonamy zadanie jak najlepiej w danym momencie potrafimy, nie będziemy się osądzać nawet jeśli ktoś inny mógłby wykonać to samo zadanie lepiej. Przecież nie zawsze musimy być w 100% formie, mamy prawo do słabości, nie musimy we wszystkich dziedzinach być wirtuozami. Jeśli damy sobie takie prawo, prokrastynacja nie będzie nas zniewalać 🙂 Co więcej – kiedy pozbędziemy się obawy przed osadami, będziemy potrafili odważyć się na więcej i lepiej wykonywać działania, których się kiedyś obawialiśmy.

    • kasicablog

      Samoakceptacja, pozwolenie sobie na pewne prawo do błędów czy radzenie sobie z osądami oddala nas od prokrastynacji i o to chodzi:) Prawo do słabości jak najbardziej tak, tylko żeby ta słabość nie popchnęła do jeszcze większego prawa do braku działań! Dziekuję za ciekawy komentarz i pozdrawiam pozytywnie!

  • Jakbyś napisała post o mnie. Ciągle wpadam w kłopoty przez przesuwanie wszystkiego co się da na za 10min. za godzinę, na wieczór, na jutro, na za tydzień… Na ostatnią chwilę. Może dzięki Twoim radom uda się w końcu z tym zawalczyć.

    • kasicablog

      Neska, zatem życzę powodzenia i będę czekała na wieści czy są postępy:) Mam nadzieję, że przykłady i techniki zawarte w tekście sprawdzą się U Ciebie! Pozdrawiam pozytywnie:)

  • Myślę, że w 5 punktach przejrzyście ujęłaś sposoby radzenia sobie z odkładaniem na później. Sama jestem zwolenniczką planowania, dążenia do określonego celu i pamiętania o priorytetach. Natomiast wydaje mi się, że trudniej jest poradzić sobie z prokrastynacją jeśli jej powodem jest demotywacja, sam plan działania może nie wystarczyć 🙂

    • kasicablog

      Sama demotywacja może wynikać z motywacji, albo zewnętrznej (nakazy, zasady czy prośby zewnętrzne) lub pobudek wewnętrznych (czyli ja: chcę robić, zmieniać, działać, pracować, próbować – niezależnie od oceny zewnętrznej). Oczywiście, inne pobudki także mogą mieć miejsce:) W tym materiale przedstawiłam zjawisko prokrastynacji, które niestety wielu daje się we znaki:( Tym bardziej dziękuję za zapoznanie się z materiałem, komentarz i życzę jak najwięcej motywacji wewnętrznej do działań różnej treści:) Pozytywnie pozdrawiam:)

  • Anonim

    ABY RZECZY PIERWSZE – były pierwsze…

    I pomyśleć, że ostatnio czytałem bardzo inspirujący wykład z inżynierii programowania w którym macierz Eisenhowera(wtedy jeszcze nie wiedziałem że tak się nazywa) – była omówiona jako jeden z pierwszych tematów…

    • kasicablog

      Jak widać, metoda Eisenhowera, sprawdza się w wielu wydaniach:) Ta z pozoru posta macierz, jest dobrym organizatorem czasu, projektów i planów. Pozdrawiam pozytywnie!