Jak (nie) zostać bankrutem emocjonalnym?

Bankrut emocjonalny

Marzec 11, 2015 • Psychologia, szczęście i życie w Ameryce • Views: 2187

Wiecie co fajnego jest w Psychologii Pozytywnej? Jak czyta się tyle pozytywnej literatury, to serce rośnie. Naprawdę, nie żartuję! O tym pisze sam Martin Seligman, ale i inni psychologowie pozytywni, którzy w akademickich realiach badają i szukają recepty na lepsze życie. Powiem więcej, że jesienny cykl o depresji i literatura, którą wtedy zgłębiałam napawała mnie nie lada smutkiem. Smutkiem z powodu powodzenia depresji, smutkiem z powodu jej popularności, smutkiem z powodu jej wielkiej sławy i smutkiem za tych wszystkich, których dotknęła, dotyka teraz i dotknie kiedyś. To takie przykre, gdy zanika radość życia, a depresja rości sobie prawa do każdej godziny i zabiera piękno każdej niedzieli. Ale nie o tym dziś tutaj.

Dziś o tym, że „jak wejdziesz między wrony, musisz krakać tak jak ony” – mówi stare porzekadło. I coś w tym jest. Gdy pracujesz, uczysz się czy przebywasz w miejscu gdzie uśmiech jest na pierwszym miejscu, to i Ty mocą lustrzanych emocji, odwzajemniasz lub uczysz się z uśmiechem zapełniać swoją codzienną rzeczywistość. Gdy otaczasz się humorem gdzie humoru brak, gdzie narzekanie jest w modzie, a nie pomoc jest fajna, to i tu nabierasz pewnych nawyków i z czasem „dostosowujesz się” do miejsca, które wysysa z Ciebie pokłady pozytywnej energii.

Z każdym dniem staram się odkrywać coś, co znowu zaskoczy, znowu odkryje moje nowe positive eureka. Sam wielki Winston Churchill nie raz i nie dwa powtarzał: „Jestem optymistą. Bycie kimkolwiek innym, nie wydaje się być do czegokolwiek przydatne”.

Uczestnik wyścigu szczurów żyje iluzją, że trwałe szczęście przyniesie mu zdobycie wyznaczonego celu, i zupełnie nie docenia znaczenia samej drogi do celu. (…) Szczur wyścigowy staje się więc niewolnikiem przyszłości, hedonista – chwili obecnej, a nihilista – przeszłości. Aby osiągnąć trwałe szczęście, trzeba cieszyć się drogą do upragnionego celu. Szczęście nie polega na jak najszybszym zdobyciu szczytu ani bezowocnym okrążaniu góry. Szczęście to radość wspinaczki na szczyt. (s.40)

Zatem marsz po lepsze jutro! Oto pomocnych kilka pytań aby nie wywrócić się na schodach:

  1. Czy to, czym się zajmuję, ma dla mnie znaczenie?

  2. Czy sprawia mi przyjemność?

  3. Czy mój rozum nie podpowiada mi czasem, że powinienem inaczej wykorzystywać swój czas?

  4. Czy moje serce nie mówi mi, że powinienem zmienić swoje życie? (s. 56)

  5. I co dla Ciebie warte jest więcej niż wszystkie skarby świata? (s. 62).

Hmm, pięć prostych i trudnych pytań zarazem. Pytań, które zabierają w daleką przyszłość, ale i odległą przeszłość do wszystkich naszych wyborów i podjętych decyzji, do określonych planów i wymyślonych marzeń.

W życiu człowieka najwyższą wartością jest szczęście, bo to nim wszystko się mierzy. Szczęście powinno być determinantem wszystkich naszych poczynań, celem wszystkich naszych dążeń. (s.64)

Tal Ben-Shahar w książce „W stronę szczęścia”, na którą dziś się powołuję, używa zwrotu (za Danielem Golemanem) bankructwo emocjonalne. Świat biegnie do przodu szybko, jeszcze szybciej, gdy tymczasem my, stoimy w miejscu, albo gorzej – cofamy się. Cofamy emocjonalnie, zapominając co się w życiu liczy. I pędząc, niczym John Wayne na Dzikim Zachodzie, zrzucamy z konia własne ego. Gubimy siebie bo płyniemy z prądem ze wszystkimi, bo przecież ponoć w grupie raźniej.

I dlatego światowej sławy psycholog Daniel Goleman pisał o „erze strachu”, która dziś zamienia się w „erę melancholii”. „Próżnię egzystencjalną XX wieku” głosił sam wielki Victor Frankl. A nasi potomkowie jak nazwą nasz wiek? „Wiekiem depresji”, „erą pieniądza” czy „pokoleniem bankrutów emocjonalnych?” My sami, takimi przykładami, co dzień pracujemy na te urocze przezwiska.

Co dzień staram się czerpać z  Psychologii Pozytywnej i dla samej siebie znaleźć zdrowy złoty środek. Taki, który mnie samą ubogaca, uczy, zmienia, proponuje i otwiera oczy na nowe, lepsze w moim mniemaniu. To codzienna praca i otwarty proces, który trwa. Nie ma tu magii i półśrodków, bo czasem i mi się nie udaje, czasem trudności mnie wkurzają, głupota drażni, a czynniki zewnętrzne śmieją się ze mnie chytrze. No i co? No i nic, szukam rozwiązania i idę dalej. Nie dam się w mojej drodze po moje szczęście. Pierś do przodu, no i ruszam. Zapraszam i Was do takiej wędrówki z  własnym ego po własne szczęście.

Szczęście nie jest luksusem, na który możemy sobie pozwolić dopiero, gdy wszystkie nasze osobiste i społeczne bolączki zostaną rozwiązane. Wzrost poziomu najwyższej wartości przyczynia się do poprawy jakości życia poszczególnych ludzi i może uczynić świat lepszym, bezpieczniejszym miejsce. (s.68)

Źródło: W stronę szczęścia Tal Ben-Shahar     

Photo attribution: Mary via flickr / CC BY-ND 2.0

  • simplifepl

    bankrut emocjonalny – nie słyszałam jeszcze takiego określenia, jednak jest wyjątkowo trafne 🙂 bardzo przyjemny artykuł 🙂

    • kasicablog

      Tak, istnieje niestety:(:) Dziękuję i zapraszam do dalszej przygody z psychologią pozytywną:)

  • Kto z kim przystaje, takim się staje, prawda? 🙂 Dostosowujemy się do otoczenia, stajemy się częścią grupy. Chcemy do niej należeć i dlatego warto jest wybrać, do jakiego rodzaju grupy dołączamy. Psychologia szczęścia jest dla mnie najlepszą nauką świata! Dzięki stosowaniu jej sztuczek potrafię cieszyć się każdego dnia 😉

    • kasicablog

      Dokładnie! Psychologia Pozytywna pomaga cieszyć się życiem. Daje wybór, z którego można (i warto) skorzystać! Rozwija, uczy i motywuje, a dobrą motywacją można zarażać innych:) Pozdrawiam i życzę dużo szczęścia i aplikowania dobrych rad na co dzień:)

  • Pozytywne myślenie to klucz do sukcesu, oczywiście konieczne jest jeszcze działanie ;). Bardzo ciekawy wpis, który skłania do myślenia i pracy nad sobą. Pozdrawiam :).

    • kasicablog

      Dziękuję! Zachęcam do dalszej przygody z blogiem i Psychologią Pozytywną w praktycznym wydaniu:) Pozytywnie pozdrawiam:)

  • Bardzo trafny wpis jak na dzisiejsze czasy. Niestety era internetu też w tym wszystkim nie pomaga, zamykamy się coraz bardziej na drugiego człowieka, a przecież jak pisał Aronson; „Człowiek- istota społeczna”, teraz coraz częściej tylko w kontakcie internetowym.
    Pozdrawiam

    • kasicablog

      Magia internetu działa (nie) cuda. Dzięki niej mamy świat na wyciągnięcie ręki i człowieka, który coraz bardziej się oddala.. Ot tak, paradoks XXI wieku. PS Aronson, „Człowiek- istota społeczna” klasyka gatunku, bardzo dobra z resztą:) Pięknego dnia!