Co z tą atrakcyjnością?

Atrakcyjna

Styczeń 13, 2015 • Psychologia, szczęście i życie w Ameryce, Sukces • Views: 2183

Arystoteles mawiał, iż: “uroda człowieka jest lepsza rekomendacją niż jakikolwiek list polecający”. Czy poczciwy filozof miał rację? Czy dziś w dobie patrzenia – nie słuchania, w czasach pięknych zdjęć i nieprzyzwoitych ideałów z Vogue’a Arystoteles przybiłby pięknu piątkę? A może z pięknymi tego świata zrobiłby sobie zdjęcie na insta? I swoją drogą, ciekawe kogo ująłby w rankingu najpiękniejszych kobiet świata i czy byłaby w nich jakaś Polka (ja mam swoje faworytki)?

Uroda, urodą, a co na to psychologia? W psychologii nic nie ginie i tu psychologowie nie spali i zaczęli badać tzw. zjawisko atrakcyjności fizycznej! Czy istnieje, czy pomaga, jak oceniać atrakcyjność i brzydotę oraz czy piękna znaczy głupia? Inaczej co z tym zewnętrznym pięknem, bo o wnętrzu dzisiaj trochę mniej?

Sama atrakcyjność fizyczna to oczywiście kwestia gustu, ale przy wyjątkowo pięknych tudzież brzydkich przypadkach, mówi się o pewnych kanonach, uniwersalnych dla większości. I dlatego do najczęściej badanych i ocenianych atrybutów atrakcyjności, zarówno u jednej jak i drugiej płci jest twarz. Trudno twarz ominąć, więc ona pierwsza idzie pod ocenę.

Gdy mówimy o własnej atrakcyjności (i ciekawe to bardzo) każdy z nas uważa się za przystojniejszych/ładniejszych niż jest naprawdę i dotyczy to zwłaszcza ludzi młodych.

Interesującym a jednocześnie niebezpiecznym w konsekwencjach okazał się eksperyment Efrana, dokonany w latach 70-tych. Badał czy atrakcyjność fizyczna może wpłynąć na wyrok sędziów. Okazuje się, że tak. Zdanie to podzieliło wielu prawników: piękniejsi otrzymują łagodniejsze kary, brzydsi surowsze.

Badacz odwołał się do przypadku niejakiej Madeleine Smith (połowa XXw.), wyjątkowo pięknej i zamożnej córki bogatego architekta, która zatruła swego kochanka arszenikiem (ciekawe jaki miała powód?). Choć dowody były wystarczające i fakty mówiły same za siebie, ława przysięgłych odrzuciła oskarżenie “z braku dowodów”. Efran założył, że uroda Madeleine miała wpływ na ostateczny wyrok. Badacz owym stwierdzeniem zrodził więcej pytań niż odpowiedzi, ale też wytknął “inne czynniki zewnętrzne” mające wpływ na ludzkie decyzje i omylność, która za tym idzie.

Cytat z J. Carrolla: “Urodziwym ludziom wydaje się, że świat powinien wybaczyć im grzechy, ponieważ oni istnieją” wydaje mi się niebywale tu trafionym.

Podobnych badań Efran prowadził więcej. Nie powiedział jednoznacznie, że jest to prawda absolutna jeśli chodzi o wyroki sądowe (lub temu podobne decyzje) ale “otworzył ludziom oczy” na inny wymiar wdzięku, który nie raz może zaślepić racjonalność decyzji.

Inne akademickie odkrycia pokazały, że osoby ładne uznaje się za lepsze pod wieloma względami. Piękni ponoć są bardziej uprzejmi, pewni siebie, zdecydowani, szczęśliwi, interesujący czy inteligentni. Przypisuje się im więcej talentów, zdolności i większą liczbę kontaktów towarzyskich. Jak jest w praktyce, to sami możemy badać w naszych codziennych kontaktach międzyludzkich, obserwując tych wyjątkowo pięknych?

A co z urodą przy wyborze partnera/partnerki/męża/żony?

Oficjalnie, formalnie i w większości każdy (prawie) zapytany powiedziałby: intelekt, mądrość, dobroć, poczucie humoru, opiekuńczość i jeszcze dla niektórych (money, money) się liczy przy wyborze partnera/ki, a tymczasem gdzie jest prawda? Pewne badanie z Minnesoty pokazuje, że studenci tamtejszej uczelni dobierani byli za pomocą komputera, który miał kojarzyć pary tylko na podstawie cech osobowości i zainteresowań. Zabawa (badanie) trwała trzy godziny, a rezultat był taki, że badani odpowiadali czy podobał im się partner/ka i czy powtórzą randkę.

Wynik, zarówno u kobiet jak i mężczyzn był ten sam, jedyną wytyczną do powtórki spotkania była atrakcyjność fizyczna. Hmm,.. co to oznacza? Inteligencja, a i owszem, ale bez piękna (subiektywnego) ani rusz.

Inny badacz, Dipboye, badał atrakcyjność w procesach rekrutacyjnych. Wybór osób kompetentnych ale i urodziwych(!), zarówno w badaniach, których uczestniczyli tylko studenci ale i profesjonaliści, był swoistym „pewniakiem”. Pięknym było łatwiej a i ich przewidywane pensje były nieznacznie wyższe.

I na koniec, trochę z innej wyglądowej beczki. Amerykański badacz Feldman zauważył, że w USA ludziom wysokim przypisuje się społecznie bardziej pożądane cechy niż osobom niskim. Niby wiedza o niskiej przydatności społecznej, ale nawet i to nie umknęło uwadze czułym naukowcom.

Były przeprowadzane badania w Stanach Zjednoczonych gdzie wzrost kandydatów na fotel prezydenta był jedną ze zmiennych, którą brano pod uwagę przy wygranej. Ale jak wiadomo z historii, badania badaniami, to wzrost nie zawsze miał znaczenie, a za przykład niech posłuży choćby sam wielki mały Napoleon B.

Czyli co, ładnym łatwiej? Zarówno w UK jak i USA zostały uchwalone ustawy mające zapobiegać dyskryminacji nie tylko na tle rasowym, ale i płciowym, ale nikt nie uchwalił ustawy na temat atrakcyjności fizycznej (bo i po co)?

Konkluzją atrakcyjności niech będzie świadomość jaki wielki ma ona wpływ na nasze życie. Niemniej jednak należy pamiętać, że ignorancja wobec tych mniej urodziwych tylko z racji “brzydszej buzi” to już nie tylko brak wychowania czy klasy, ale i dyskryminacja. Ta atrakcyjność kusi swym powabem, pociąga swą wyjątkowością, cieszy oko, raduje duszę, ale gdy środek niepełny, pusty czy nijaki, szybko traci czar, a urok zamienia się w szkaradę. Ups, piękna księżniczka stała się brzydką żabą i co teraz?

Photo attribution: Anais Terpellie via flickr / CC BY-ND 2.0

Tagi:

  • Jednym słowem efekt aureoli! Świetny wpis 🙂

    • kasicablog

      Dziękuję:* Atrakcyjność zawsze w modzie 🙂 Pozytywnie pozdrawiam!