Happy go lucky czyli szczęście na wakacjach

Kwiecień 27, 2015 • BLOG, Moje miejsca • Views: 1284

3472 km według Mapy Google dzieli mnie od mojego raju na ziemi i zgodnie z wytycznymi tej mapy tylko 31 godzin i jestem w moim eldorado. Co do odległości się zgadzam, co do czasu, myślę, że hurraoptymizm wziął tu górę, którego chyba nawet nasze su nie pokona. Podekscytowanie.

Pod słońcem Andaluzji, jestem niczym Sancho Pansa tamtejszych obyczajów, klimatu i jedzenia. Wracam tu jak do siebie i to lubię najbardziej. Podążam starymi szlakami i dodaję nowe ścieżki, zauważam zmiany i komentuję zastaną rzeczywistość. Idę z BB w marcowym słońcu, opalam twarz, przestawiam język na hiszpański, czyli moje szczęście u mych stóp. Psychologia Pozytywna bardzo w praktyce! Szczęście!

W Andaluzji mamy stałe miejsca i stałych hiszpańskich amigos, moją Au Pair Family z czasów moich studiów i ich (teraz i naszych) przyjaciół. Robimy dania, które uwielbiam i jem chleb (pan soldado) za którym tęsknię cały rok. Siedzę na tarasie i wpatruję się w morze (tak gwarą mówią na Ocean Atlantycki) i zza chmur przy dobrych wiatrach wyglądam Maroka i gór Atlas. Jest pięknie!

Moje Canos czaruje każdą porą roku. Tutejsze wiatry są rajem dla surferów, a plaża znajduje tysiące zwolenników. Zimą opustoszała, a w pozostałe dni roku jest idyllą dla hippisów, hiszpańskich turystów i turystów głównie z Niemiec, Stanów czy Anglii. Dzikość tej plaży to jej największy atut, choć dziwna jest ta dzikość bo znalezienie w sierpniu miejsca graniczy już z cudem. Z tej plaży widoki na Gibraltar i wcześniej wspomniane Maroko, od którego dzieli je tylko 41 km wody potwierdza, że jestem daleko od domu. Wakacje marzeń!

Dzień w Canos poza plażą, spacerami i wieczornymi wyjazdami do pobliskiego Vejer na najlepsze tapas pod słońcem, upływa w błogim stanie sielsko anielsko. To wakacje połączone z hiszpańską codziennością w praktyce. Ja gotuję z Pili, gdy BB gra w szachy z José, Ricardo surfuje a Álvaro czyta. Wpadamy w ich wir życia i podglądamy ich hiszpańskie życie już nie okiem turysty. Dyskutujemy o naszych u nas codziennościach i zastanych u nich zmianach, tych wielkich krajowych i tych mniejszych, domowych, jak choćby nowa kuchnia z widokiem na daleki ląd. Przechadzam się po ich ogrodzie, który ma znamiona czarodziejskiego ogrodu, położony jest na prawie pół hektarowej andaluzyjskiej ziemi, no i wracam myślami do studenckich czasów kiedy żyłam tu od czerwca do października.

I tak żeby całego szczęścia nie wykorzystać tylko w Canos czas wyruszyć w drogę, do innych pięknych Andaluzji miejsc. Nasze stałe hiszpańskie cele to: Canos, Vejer de la Frontera, Sevilla, Malaga. Dodatkowo w tym roku to: Medina, Jerez de la Frontera, Marbella, Puerto Banús, Teba, Setenil de las Bodegas, Olvera i Antequera.

Uwielbiam klimat tych miejsc! Czar białych arabskich miasteczek położonych na wzgórzach zapiera dech w piersiach, nakazuje szperać w ich historii, szukać różnic i wzajemnych podobieństw i czasem stawiać pytanie: „które piękniejsze?” Każde z nich podobnie głośne, temperamentne, ze smakiem, który w mojej duszy gra. Głośne życie, wieczorne i nocne, niezależnie od wieku, smaczne, zdrowe i bez zadęcia w powietrzu, proste chwytaj dzień. Celebracja!

Żyć, nie umierać! Czas na Sevillę, królową Andaluzji, dostojną, bogatą, po prostu piękną. Przybyliśmy tu naszą wypożyczoną „miętą” wprost do Triany gdzie mieszka i zawsze mile nas gości nasza amiga Raquelita. A tegoryczny pobyt w Sevilli był inny niż wszystkie. Trwał Wielki Tydzień czyli Semana Santa w hiszpańskim, bardzo bogatym, wydaniu. Dekoracyjne boskie orszaki na każdym rogu ulicy, ale o nich więcej w osobnym artykule. Wiara!

Andaluzja to dla mnie powrót do przeszłości i zawsze chęć powrotu, znane smaki i zdrowie na talerzu, ciepły klimat i słońca nigdy dość, poczucie wartości z luzem, który lubię. To radość z codzienności i celebrowanie każdego dnia, to życie towarzyskie (i gdzieś praca) w tej kolejności, to szczęście. Podróżowanie we dwoje, na własną rękę i z mapą w ręku ma zawsze świetny smak, a w Andaluzji smakuje najlepiej. Poza tym muszę tam wracać, bo tam poznałam moją BB miłość! Miłość!

PS Za to na krańcu Europy znalazłam się dzięki studiującej w Sevilli, mojej siostrze E. i zawsze będę jej za to wdzięczna, że uchyliła mi rąbek hiszpańskiego nieba.

  • Andaluzja
    Espana
  • Podróże
  • IMG_8184
    IMG_8184

*Jeśli planujecie wakacje w Hiszpanii, wybierzcie Andaluzję. Jeśli możecie wybrać termin poza lipcem i sierpniem, to zróbcie tak, będzie mniej gorąco:) Jeśli zastanawiacie się czy sami, czy z biurem, polecam przygodę bez biura. Jeśli jeszcze nie jesteście przekonani, piszcie a ja spróbuję Was przekonać. Jeśli macie pytania, służę radą. Jeśli chcecie wziąć mne ze zobą, już się pakuję:)

Tagi:,