Semana Santa inaczej Wielki Tydzień

Kwiecień 29, 2015 • BLOG, Moje miejsca • Views: 1159

Wielki Tydzień! Inny niż wszystkie, a wszystkie inne mniej wyjątkowe od tego. Dla niewierzącego, to zwykłe siedem dni, dla wierzącego to niezwykłe siedem dni.

Dla niewierzącego turysty pobyt w Sevilli na Semana Santa jest czasem wysokich hotelowych cen, albo w ogóle brakiem wolnych miejsc. To okres całodziennych procesji, tłumów gapiów po prawej i lewej stronie rzeki Guadalquivir i wielkimi trudnościami w znalezieniu baru tapas gdzie o drugiej nad ranem można by było wcisnąć jedynie szpilkę.

Dla wierzącego turysty, zwłaszcza z Polski, to inna celebracja Wielkiego Tygodnia. Strojne procesje idą nie tylko ulicami Sevilli. Już tydzień wcześniej, było nam dane zobaczyć, usłyszeć i maszerować za orszakiem w Jerez de la Frontera. Ale to w stolicy Andaluzji jest ich największe święto!

To tradycja, która według różnych źródeł sięga jeszcze XV – XVIw., a co niektórzy wspominają jeszcze wiek XIV, gdy ówcześni pątnicy zaczęli wychodzić na ulice miast. Cóż znaczy wychodzić na ulice miast? Ano szli za posągiem Chrystusa, ku jego czci, w piątkowej męce a potem w blasku jego niedzielnej chwały. Szli za krzyżem, niosąc krzyż jak sam Jezus Chrystus. To tzw. penitentes, czyli pokutnicy ubrani w stroje, które odsłaniały tylko oczy, aby w ufności, wewnętrznej ciszy i zazwyczaj w żarze słońca dojść do Katedry, a potem równie pokutnie powrócić do swej parafii. Za nimi szli nazarenos, już bez krzyża, za to w podobnych strojach. Czapy te, długie i stojące, które nieznaną dla turystów tradycją, mogą straszyć niejednego nowo przybyłego podróżnika-pielgrzyma.

Szaty pątników robią wrażenie! Idą w nich parafialne i dzielnicowe bractwa, niekoniecznie chrześcijańskie, bo wielu dziś idących w procesjach to ateiści. Kiedyś wiara był tutaj wymogiem, dziś kto chętny, kto w bractwie, kto zapłaci.. Ale chętnych nadal nie brakuje, gdyż to rodzaj wyróżnienia, o które wielu zabiega. Mężczyźni, kobiety i dzieci w ramach swej pokuty i swoich postanowień dają ten czas Bogu, własnej pokorze lub innym w intencji. Nie mnie oceniać, kto i dlaczego kroczy za Chrystusem, nawet jeśli tylko na Semana Santa przez kilka godzin w roku. „Człowiek widzi czyny, a Bóg waży intencje” – jak pisał Tomasz a Kempis.

 

Tysiące mieszkańców Sevilli i setki turystów bierze udział w procesjach lub z ciekawością ogląda te niecodzienne marsze. Figury Matki Bożej i Pana Jezusa na własnych karkach niesie 44 mężczyzn, a waga tronu liczy prawie dwie tony. Za tronem podąża orkiestra, a muzyka do niej komponowana, jak co roku inna, jest zawsze czyjąś roczną pracą, podobnie jak strojne szaty Maryi.

Każda z tych procesji wychodzi od siebie z parafii, zmierza do Katedry i wraca, co zajmuje wiele godzin pieszej wędrówki. Stąd tak liczne, całodniowe i prawie w każdym zakątku Sevilli, trwające dzień i noc procesje Wielkiego Tygodnia.

Czy warto tutaj być? Choć raz na pewno! Jest to warte zobaczenia i robi to niesamowite wrażenie. Miasto nie śpi i czuwa (także z drinkiem w barach) dzień i noc. Radio nadaje aktualne położenie danej procesji, a przez cały tydzień wszędzie słychać, widać, nawet w eterze i na żywo w TV są relacje z marszu pątników i boskich rzeźb.

Ta ichniejsza celebracja i świętowanie dalekie było od smutku naszego Wielkiego Tygodnia, zwłaszcza Wielkiego Piątku. Jako osoba wierząca i praktykująca właśnie wtedy zatęskniłam do naszej piątkowej zadumy.

W tym roku po raz pierwszy uczestniczyłam w Semana Santa i jestem rada, że mogłam zobaczyć na żywo ten rodzaj celebracji. Mogłam się przekonać i przekonałam się jak wygląda religia katolicka w okresie Wielkiego Tygodnia w kraju, w którym 67,8% (z 2014r.) jest katolikami, z czego 61,1% prawie nigdy nie uczęszcza na niedzielną Mszę, a tylko 46% młodych ludzi między 18 a 24 rokiem życia deklaruje katolicyzm jako swoją wiarę.

Te procesje z Bożymi figurami, przebranymi pątnikami, dostojną muzyką, zapachem świec i tłumami widzów nadają tym dniom i tej tradycji niecodziennej osobliwości. To Święto tutaj wygląda nie tylko na Boże, co i ich tych, którzy włożyli rok swej pracy aby nadać tym procesjom wymiaru niezwykłości, tajemnicy i majestatu. To święto Andaluzji, świętowanie mieszkańców miasta i gala całej Sevilli. Alleluja! Cieszymy się i radujmy, bo Pan zmartwychwstał.

Tagi: