Optymizm po mojemu

Optymizm

Czerwiec 10, 2015 • BLOG, Myślę, że • Views: 899

Optymizm ma znaczenie, w codzienności, która płata figle i w trudnościach, które nie chcą spać.

Gdy racjonalny rozum padnie i niespokojne emocje dorwą się do władzy, wulkan optymizmu w głowie daje o sobie znać. Jest w tym wszystkim jakiś nieprzewidywalny, niedojrzały, pełen chaosu i infekuje sąsiednie zdrowe środowisko. Nie lubię go takiego. Trudno mi się dogadać i nie rozumiem wtedy jego działań. Działa, a dopiero potem myśli, a po fakcie pyta mnie o zdanie. Z tych lekcji głupot, jakie sam mi stwarza, na szczęście potrafi wyciągać wnioski. Optymizm w ostrogach, nieokiełzany, nieopanowany, arogancko pewny siebie, ustępuje gdy rozum w końcu krzyknie dość!

Mądry, dojrzały i elastyczny optymizm pcha do przodu, zachęca do działania, puka do drzwi, do których pesymista nawet bał się podejść. Nie boi się wyzwań, czeka na jutro i planuje pojutrze. Po porażce się otrząśnie, na uśmiech znajdzie siłę i dalej ruszy w podróż. Wierzy w marzenia, bo sam je kreuje, a na potrzeby sytuacji, potrafi je modyfikować. Jest elastyczny, otwarty i nie boi się dyskusji. Jest pożądaną przyszłością, pozytywnym oczekiwaniem i przekonaniem o celowości naszych działań. Inaczej drogą, która realizuje wcześniej ustalony plan.

Optymizm się opłaca. Dawkowany z głową nie może być przedawkowany. Przyjmowany bez namysłu grozi ryzykiem opisanym na ulotce. Ten plastyczny skłania zawsze do refleksji, ten nadmiernie pewny siebie często prowadzi do upadku. Ten w granicach rozsądku szacuje ryzyko, ten w pośpiechu liczy stracony czas, materiał i pieniądze.

Z optymistą łatwiej maszerować. Po ludzku milej, po Bożemu w nadziei. A gdy pesymista rozlewa już żale, optymistę żar zalewa, żar pomysłów, rozwiązań i przekonań, że się uda.

Optymizm i uśmiech to mój makijaż. Jest zaraźliwy i upaja innych. Jest moim lekiem na moje bolączki zwątpienia, marudzenia, czy lenistwa. Zwykle z nim sympatyzuję, choć nasz związek bywa dość burzliwy. Czasem się na niego dąsam, ale w większości ma nade mną przewagę. Pozwalam mu na to, bo wiem, że chce mojego dobra. Gdy oddaję się kaprysom, nerwowo mi się przygląda. Nie zawsze rozumiemy się bez słów, ale jego uwodzeniu rzadko mogę się oprzeć. Jest zagorzałym narcyzem i nie lęka się głośno głosić swich tez. Ma dużo odwagi, czasem brawury, niekiedy głupoty, ale i tak zaraża swoim czarem.

Optymizm jest kolorowy, ale ten właściwy nie kumpluje się z różowym. Nie nosi tez okularów, aby nie pomylono go z jego bratem bliźniakiem naiwniakiem. Jest optymistycznym racjonalistą, aby nie wmawiano mu absurdów, na które się nie godzi. Lubi siebie w definicji nadanej mu przez samego Seligmana, że składowe sukcesu to: „motywacja, zdoloności i optymizm” i tego mocno się trzyma. Ma dużo przyjaciół w Psychologii Pozytywnej, z rodziną depresji jest w większości pokłócony. Bywa nieobliczalny! Swoim męstwem zbiera liczne laury, choć i „Złote maliny” przytrafiają mu się czasem. Lubi być w kręgu zainteresowań i co dzień świetuje jakieś święto swoich braci. Żyje w radości i ten uśmiech światu śle! Z optymizmem na (po) zdrowie!

  • Naszym przyjacielem też w wielu chwilach jest optymizm 🙂

    • Z optymizmem na zdrowie! Pięknych wakacji i z optymizmem do przodu:) Powodzenia!

  • Monika

    Elokwentnie i z humorem o naszym najlepszym towarzyszu życia 😉 Bardzo pozytywny post,
    ale też słusznie przestrzega przed ryzykownym, nieracjonalnym optymizmem. „Plastyczny
    optymizm” to dobre określenie i najzdrowsza postawa! Zapraszam na mojego bloga,
    też piszę o psychologii thefriendofmind.wordpress.com

    • Dziękuję za miłe słowa, a z optymizmem łatwiej:) Biegnę już na Twój blog. Pięknego dnia!